Deforma edukacji. Część V. Podręczniki.

Powstanie nowej podstawy programowej pociągnęło za sobą konieczność wymiany wszystkich podręczników dla klas, które tę podstawę realizują. W roku 2017 wydawnictwa zostały zobligowane do przygotowania książek w rekordowo krótkim czasie. Na wszystkie prace miały około pół roku, podczas gdy racjonalny cykl pisania od podstaw dobrego podręcznika to nawet kilka lat. Nie było jednak skarg, bo reforma dała koncernom wydawniczym okazję do pomnożenia zysków. Ze względu na ograniczenia czasowe podążano jednak na skróty. Rezygnowano z etapu pisania recenzji wydawniczych i nanoszenia korekt. Bazowano na istniejących podręcznikach gimnazjalnych, wprowadzając niewielkie zmiany. W niektórych przypadkach doszło do wiernego skopiowanie podręcznika gimnazjalnego – książki nowa i stara różnią się tylko grafiką okładki. Częściej jednak zmieniano coś więcej – kolejność rozdziałów, krój czcionki, pojawiały się nowe ilustracje. Tempo prac, które narzucili sobie wydawcy najlepiej ilustruje fakt, że pierwszy wniosek o dopuszczenie do użytku podręcznika napisanego zgodnie z nową podstawą programową wpłynął do MEN 22 lutego 2017 – raptem osiem dni po podpisaniu rozporządzenia i udostępnieniu ostatecznej wersji podstawy (OKO.press: Nowe podręczniki? Te same treści w nowych okładkach, skumulowane bez ładu i składu. 20 milionów książek na przemiał. Koszt: 502 mln zł).

Podręczniki, nowa podstawa programowa
Źródło: Facebook NIE dla chaosu w szkole

Do lipca 2017 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej zatwierdzało kolejne nowe podręczniki dla klas pierwszej, czwartej i siódmej szkoły podstawowej. Druk książek trwał jeszcze jesienią. Nauczyciele nie mogli dokonywać wyboru nowych podręczników jako pewnej całości obejmującej cykl edukacji, ponieważ taka całość dla żadnego etapu edukacji jeszcze nie istnieje. Mimo pośpiechu nastąpiły opóźnienia w dystrybucji książek, utrudniające pracę szkół. Niektóre podręczniki i ćwiczenia trafiły do rąk uczniów dopiero w listopadzie 2017.

Przygotowaniu nowych podręczników towarzyszyło marnotrawstwo, gdyż na przemiał przeznaczono dotowane przez państwo podręczniki, które według przyjętych założeń miały służyć trzem rocznikom uczniów. Szacunkowo jest to około 20 milionów zutylizowanych książek.

Na nową podstawę programową i na dostosowanie do niej podręczników MEN wydał dodatkowe 502 mln zł. Według oficjalnego wyjaśnienia ta kwota została wyasygnowana na wyrównywanie szans edukacyjnych dzieci i młodzieży, zapewnienie uczniom objętym obowiązkiem szkolnym podręczników i materiałów ćwiczeniowych.

Wydatkując tak znaczne sumy z państwowej kasy na często tylko pozornie nowe podręczniki (tam, gdzie powielono treść książki dla gimnazjum), nie zadbano nawet, by pozbawić je dotychczasowych technicznych mankamentów. Tak więc znowu mamy książki drukowane na grubym kredowym papierze, przez co są bardzo ciężkie. Wbrew słusznym sugestiom objętościowe tomy nie zostały podzielone na kilka części. Zabrakło elektronicznych wersji, pozwalających na pozostawienie podręcznika w szkole. Plecaki uczniów cały czas przekraczają elementarne normy dopuszczalnego obciążenia (według WHO 10% masy ciała ucznia). Nie trzeba wyjaśniać jak fatalne skutki może to mieć dla zdrowia dzieci w wieku intensywnego wzrostu.

Poprzednie części

Dodaj komentarz