Milczenie jest złotem – nauczycielka pisze do ministra Piontkowskiego


Szanowny Panie Ministrze!

Mam do Pana ogromną prośbę. Od 12 marca organizuję poprzez internet lekcje dla moich uczniów i apeluję, o to, aby mi w tym nie przeszkadzano. Nie chcę wysłuchiwać Pana komentarzy, jak ten w „Kwadransie politycznym” z dnia 17 marca, o pracy mojej oraz moich koleżanek i kolegów. Nie czas i nie miejsce na to. Wszyscy pracujemy, wychodzi nam to lepiej lub gorzej, ale się staramy. Zdajemy sobie sprawę, że nie szybko wrócimy do normalnych zajęć. W dodatku jak wszystkim towarzyszy nam lęk, taki od środka, bardzo wpływający na emocje.

Boję się wyjść z domu – do sklepu, wyrzucić śmieci. Boję się o zdrowie moich bliskich, a zwłaszcza rodziców, którzy mieszkają daleko ode mnie i muszą sobie sami radzić. Boję się o domowy budżet, bo moja pensja jest tylko niewielkim do niego wkładem. I bardzo się boję, jak będzie wyglądała rzeczywistość po wirusie.

Nie tylko my, nauczyciele, pracujemy w domu, ale tylko my ciągle musimy publicznie wysłuchiwać, co mamy robić i jak się wykazywać. Ja nie oczekuję od Pana niczego. Nie jest mi Pan w stanie w obecnej chwili pomóc. Za późno na to. Nie chcę żadnej platformy edukacyjnej, bo nie mam czasu uczyć się teraz jej obsługi. Radzę sobie z wykorzystaniem tych narzędzi, które znam i używam na co dzień. Z informacji zwrotnej otrzymanej od uczniów, wiem, że wychodzi mi to dobrze.

Z przerażeniem czekam na nowe rozporządzenia, regulacje, które już są szumnie zapowiadane. Zastanawiam się, ile nowej biurokracji z nich wypłynie. Nie będę jej wypełniać. Mój Dyrektor jest regularnie informowany o moich poczynaniach, bez wypełniania ankiet i tabel, które się w głowach Pana współpracowników tworzą.

Mam wrażenie, że Pan nie rozumie w jakiej jesteśmy sytuacji. W każdej chwili może się okazać, że zostanę obłożona kwarantanną. Ale proszę się nie martwić, lekcje będę przesyłać uczniom dalej. Może być też tak, że zachoruję, a objawy zmuszą mnie do szukania pomocy w szpitalu. Wtedy już lekcji nie będzie, przez dwa tygodnie albo wcale…

Ludźmi trzeba umieć zarządzać. Pan mnie niestety demotywuje. Tego strachu, o którym pisałam wcześniej nie mogę okazać moim uczniom. Muszę ich wspierać, trzymać w przekonaniu, że damy radę. A ja nie wiem, czy damy. Wręcz obawiam się, że nie damy.

W ostatnim dniu w szkole przygotowywałam uczniów do myśli, że rok szkolny może zostać wydłużony, mimo, że wtedy nikt tego w oficjalnym przekazie nie mówił. Zrobiłam to po to, aby zanim ten fakt nastąpi, dać im szansę na zaakceptowanie tej niewyobrażalnej z ich punktu widzenia sytuacji, która z perspektywy czasu okaże się nic nie znacząca. Po początkowych reakcjach, że nigdy w życiu, nie ma mowy, i tak nie przyjdą, dzieci nabierały spokoju. Dlatego zupełnie nie rozumiem Pana wypowiedzi we wspomnianym wcześniej programie, że na razie nie ma mowy o przedłużaniu roku szkolnego i wszyscy będą mogli pojechać na wakacje. O jakich wakacjach Pan mówi? We Włoszech, za tę pensję, co już nie wpłynie? Od pedagoga oczekiwałabym w obecnej chwili rozważniejszych wypowiedzi.

I na koniec taki mały szczegół. Nie chodzi mi tu o pieniądze, bo wiem, że trzeba się dzielić. Nie mogę jednak słuchać Pana przekazu dotyczącego nadgodzin. Taka mała wskazówka od praktyka, a nie teoretyka. Proszę sobie wyobrazić, że sześć nadgodzin w przypadku przedmiotu, który jest trzy razy w tygodniu to dwie dodatkowe klasy. Dwie dodatkowe klasy to średnio pięćdziesięciu uczniów więcej, których trzeba w obecnej sytuacji przypilnować. To pięćdziesiąt maili więcej z zadaniami do poprawienia. A proszę mi wierzyć, że poprawianie błędów na komputerze, tak, aby uczeń widział, w którym miejscu są, trwa o wiele dłużej niż w przypadku prac na kartkach. Proszę więc nie mówić o niewyrabianiu nadgodzin.

Oczywiście, potrzebne są rozwiązania na wypadek, gdybyśmy do czerwca nie mogli wrócić do szkoły, dla mnie to bardzo prawdopodobne, ale apeluję jeszcze raz – proszę mi nie przeszkadzać. Proszę pozwolić mi pracować z moimi uczniami, a jeśli ma Pan do przekazania publicznego tylko to, co ostatnio – to przypominam „milczenie jest złotem”.

Nauczycielka w szkole podstawowej (personalia znane redakcji)