Na co komu praworządność?


Problem w tym, że politycy są bliżej, niż myślimy. A państwo i jego instytucje spotykamy codziennie, na każdym kroku. To nie jest dyskusja o tym, kto na kogo głosuje. Praworządność to nie kwestia poglądów politycznych. To podstawa naszego bezpieczeństwa – każdego z nas, bez względu na to, ile mamy lat, czy chodzimy do kościoła i gdzie mieszkamy. A przede wszystkim – to kwestia bezpieczeństwa naszych dzieci.

Parlament po raz kolejny chce uchwalić ustawę ograniczającą dostęp do in vitro w Polsce. Wiesz, że ta terapia to dla Ciebie jedyna szansa na dziecko, sama jesteś też mamą chrzestną malucha przyjaciółki, którego bez in vitro nie byłoby na świecie. Nie zgadzasz się z tym, żeby ktoś zabraniał tej metody! Ale nie możesz przeciwko temu protestować, bo rząd zakazał brania udziału w zgromadzeniach pod groźbą surowych kar administracyjnych. Myślisz sobie: jak to, ktoś ma wtrącać się w życie prywatne ludzi i jeszcze zakazać protestów? Odpowiedz sobie na pytanie: czy wyobrażasz sobie dziś w Polsce taką sytuację? Jeśli tak, to uważaj – to znak, że praworządność może być naruszana.