Dzień z życia nauczyciela kontraktowego.

Dla każdego, kto chce zostać nauczycielem, ale również dla tych, którzy zazdroszczą nam wakacji i uważają, że nic nie robimy.

Budzik ustawiony na 5.30. Dzwoni. Wstaję, nie ma chwili do stracenia. Muszę sprawdzić, czy wszystko mam przygotowane, czy nie zapomniałem zabrać przygotowanych wczoraj wieczorem materiałów na dzisiejsze lekcje. Łazienka, toaleta, śniadanie. Mija pół godziny. Trzeba się szykować (dojeżdżam prawie godz. do pracy, a przecież nie mogę się spóźnić). Poza tym umówiłem się z chłopcami, aby pomogli przygotować salę do lekcji fotografii, a to zajmie nam około 30 min. Podczas podróży zastanawiam się co zrobić, aby dzisiejsze lekcje wyszły jak najlepiej.

Nie wyspałem się - obiecuję sobie położyć się wcześniej wieczorem.W niedzielę, do późna w nocy przygotowywałem materiały na przyszły tydzień. Sobota była dla rodziny - jeden cały dzień mogę poświęcić dla dzieci i żony. W niedzielę od popołudnia przygotowywałem testy i zamieściłem w Internecie (nie pisałem o tym - uczę informatyki i zajęć artystycznych) materiały na lekcje - niestety mój domowy komputer się popsuł, co zrobić, trzeba kupić jakiś poleasingowy, może coś znajdę za nieduże pieniądze. Trzeba przecież gdzieś się przygotować, wpisywać oceny, usprawiedliwienia, ogłoszenia dla rodziców i uczniów. W szkole nie ma szans na to, w pokoju mamy 2 komputery na ponad 80 osób i wiecznie psujące się ksero - na nowe nie ma pieniędzy. Nie dziwię się - oświata od lat jest niedofinansowana. Nie zazdroszczę żadnemu dyrektorowi szkoły. Potrzeb jest zawsze dużo więcej niż możliwości. Zaczynamy kolejny tydzień pracy.

Poniedziałek - lekcje z klasami gimnazjalnymi. Wbrew temu co niektórzy myślą - obcowanie z tymi młodymi ludźmi daje wiele satysfakcji. Nasza młodzież jest świetna, ma wiele pomysłów i zapału do pracy. Niestety szkoła często zabija ich kreatywność. Uczy pamięciowego opanowania materiału. Wymaga przyswojenia wiedzy, której nikt nie jest w stanie zapamiętać (po co w programie dla SP dla klas 7-8 programowanie tekstowe? - to będzie kompletna fikcja, dzieci sobie z tym nie poradzą!). Zainteresowanych tematem mogę wprowadzić w takie rzeczy na kółku - będzie kilka osób. Znam bardzo wielu wspaniałych nauczycieli. Są wspaniali. To od nich wiele się uczę. Po tylu latach nadal uśmiechnięci i z pasją. Potrafią nauczyć i zmotywować. Ale ilość materiału do zapamiętania na wielu przedmiotach przytłacza. Czasami jest po prostu niepotrzebna. Widzę to dokładnie - mam dzieci w wieku nastoletnim.

Jestem w szkole o 7.20 - akurat zdążę jeszcze wypić kawę! Ok, nie zdążę - przyszli chłopcy do pomocy przed lekcją, idziemy. Rozstawiamy sprzęt w sali, mamy zajęcia fotograficzne, trzeba przynieść i ustawić lampy, aparat, statywy, tło, odsunąć ławki, sprawdzić czy wszystko działa, udało się jest 7.55. A więc jeszcze dwa łyki kawy. Zaczynamy. Po lekcji szybko na przerwie z kilkoma uczniami chowam sprzęt - za chwilę będzie tu matematyka, musi być porządek. Zdążyliśmy - równo z dzwonkiem.

Teraz informatyka. Na szczęście u nas w szkole w grupach - po kilkanaście osób. W ciągu lekcji uda się więc podejść do każdego, podpowiedzieć to czy owo, zmotywować do pracy.. Sprawdzenie obecności - 2 min, wprowadzenie i przypomnienie poprzedniego tematu lekcji zajmie 10 min. Teraz ćwiczenia. Każdy sam. Trzeba jednak podejść i wyjaśnić, czasami ktoś czegoś nie rozumie, udaje się zrobić 3 krótkie ćwiczenia. Informatyka jest raz w tygodniu, trzeba mieć oceny, proszę więc o udostępnienie swoich plików, lub przesłanie na mojego maila. Oceniam to co zrobili na lekcji, nie zadaję zadań domowych - czasami dodatkowe dla chętnych. Miałem lekcje z 5 klasami w każdej po 25-28 osób - dostałem prawie 130 przesłanych plików do sprawdzenia. W domu każdy z nich otworzę i sprawdzę. Na każdą pracę około 3 min. tak, żeby dokładnie sprawdzić i sprawiedliwie ocenić. Wyjdzie minimum 6 godzin bez przerwy w domu, po godzinach pracy :). Będę sprawdzał systematycznie, codziennie, inaczej łatwiej o pomyłkę. Staram się, nie popełnić błędu. Pamiętam dobrze ze szkoły każdą niesprawiedliwie wystawioną ocenę.

Lekcje skończyłem po godz. 14 - tej. Dziś miałem dyżury w trakcie przerw dwukrotnie i jeszcze dyżur zastępczy - nie ma kolegi w pracy. Trzeba iść za niego. Trudno, kanapki zjem później. Może jak będę wracał do domu? Dziś nie było na to czasu w szkole. Zostaję po lekcjach. Są ze mną chłopcy, którzy chcą tworzyć telewizję szkolną. Ich zapał dodaje sił. Działamy. Rozstawiamy sprzęt, kamerę, lampy. Dobrze, że opracowali scenariusz, nagrywamy przez 2 godziny. Coś się z tego materiału wybierze. Wyszło super. Tylko czas - kiedy to przejrzę, zmontuję, dołożę efekty i przejścia. Trzeba działać szybko, bo informacje bieżące - nikt nie będzie nimi zainteresowany za tydzień. Zrobię dziś, jak tylko przyjadę do domu po obiedzie.

Jestem w domu. Godzina 16.30. Obiad zjadłem, zawiozłem córkę na trening. Muszę po nią pojechać o 20-tej. Dobrze, teraz usiądę i będę ten materiał telewizyjny montował. Ale syn prosi mnie, abym mu pomógł w angielskim i matematyce. Siadamy, po godz. czuję się zmęczony, syn również. Zrobiliśmy te lekcje. Trzeba zaraz jechać po córkę. Kolacja. Siadam więc do montażu - pożyczyłem laptopa od kolegi, mój przecież się popsuł. Nie ma czasu zajrzeć co się stało. Kończę montaż o 23.30. Ale jeszcze trzeba sprawdzić, czy nie ma błędów. Przecież jestem nauczycielem, nie mogę się pomylić.

Jeszcze wycieczka klasowa na kręgle, trzeba zorganizować bilety, sprawdzić dojazd. Napisać zgody i przekazać wszystkim. To już zadanie na jutro. Nie zdążyłem sprawdzić prac. Sprawdzę w środę. Miałem jeszcze sprawdzić dlaczego nie działa rzutnik w sali 30 i jeden z komputerów na sali komputerowej. To zadanie na środę, chyba, że zdążę w trakcie okienka jutro. We wtorek mam jeszcze kółko informatyczne. Grupa chętnych chłopców jest. Zajęcia trwają dwie lekcje (1,5 godz.), wiem, nie ma już godzin karcianych, ale ja mam zajęcia dla chętnych. Bezpłatne.

Nie narzekam. Lubię swoją pracę, chcę pracować jako nauczyciel. Nie boję się zmian. Mogę pracować na umowę o pracę - po 8 godz. - myślę, że byłoby lepiej dla mnie. Chcę jednak, aby traktowano Nas nauczycieli serio. Aby nie eksperymentowano na dzieciach, które są ofiarami reformy i nieprzemyślanych zmian. Aby wreszcie wysłuchano rodziców! Mają wiele świetnych pomysłów na edukację, wspierają Nas nauczycieli, są bardzo istotnym elementem w edukacji przyszłych pokoleń. Musimy zdać sobie sprawę, że gramy do jednej bramki!

Teraz jeszcze dwa słowa do hejterów, którzy napiszą, że pracujemy 18 godz. w tygodniu, mamy wakacje itp.

Po pierwsze: nikt Wam nie broni przyjść i pracować w szkole - zapraszam! Chętnie pomogę, zobaczycie jak lekka jest ta praca, w hałasie, w stresie i ciągłej pełnej odpowiedzialności za dzieci.

Po drugie: Powiedzmy sobie szczerze - młody nauczyciel zarabia naprawdę niewielkie pieniądze - jestem nauczycielem kontraktowym - na rękę dostałem w październiku 1935,06 zł (w tym dodatek za wychowawstwo, wysługa lat, dodatek motywacyjny).

Po trzecie: Dodatkowe godziny, o których nikt nie mówi - zebrania i konsultacje z rodzicami, wyjścia szkolne, klasowe, wyjazdy i wycieczki (opieka i odpowiedzialność 24 godz. na dobę).

Proszę jednak mnie źle nie zrozumieć - ja nie narzekam. Tylko pokazuję, jak to jest być nauczycielem. Przypomnę jeszcze, że nie mamy urlopu tak jak inne zawody. Okres wakacji to nasz urlop. I nie mamy ich 2 miesiące (nie liczmy sobót i niedziel) - i w różnych szkołach to różnie wygląda, ale część już od połowy sierpnia pracuje w szkole i przygotowuje do nowego roku szkolnego.

Najważniejsze co musimy zmienić jest tu: podniesienie płacy nauczycieli, zmniejszenie liczby uczniów w klasach docelowo maksymalnie do 20 osób (języki obce, informatyka w grupach do 10 osób), zmiana systemu nauczania i usunięcie wielu niepotrzebnych treści, zniesienie lub ograniczenie do niezbędnego minimum zadań domowych, ograniczenie godz. lekcyjnych - dzieci są przemęczone i nie uczą się efektywnie, zmiana systemu szkoleń dla nauczycieli i zmiana systemu zarządzania oświatą - w szkołach dyrektorzy muszą być świetnymi menedżerami, nie tylko pedagogami. A przede wszystkim zwiększenie finansowania oświaty - w szkołach często brakuje na sprzęt i remonty, nie tylko na pensje nauczycieli...

 

Piotr Świdziński