„Ostatni dzwonek” – o edukacji i naradach obywatelskich na Placu Wolności w Poznaniu


W piątek 21 czerwca edukacyjną stolicą Polski stał się Poznań. Na poznańskim Placu Wolności podczas pierwszego dnia trwania Festiwalu Malta jego organizatorzy oddali głos nauczycielom, uczniom, rodzicom i aktywistom, walczącym o lepsze jutro dla oświaty. Bo twórcy Malty wiedzą, że bez dobrej edukacji nie będzie nieskrępowanego rozwoju kultury.

„Ostatni dzwonek” – bo tak nazwano piątkowy blok wydarzeń edukacyjnych – to nawiązanie do zakończenia roku szkolnego, które według harmonogramu miało mieć miejsce równolegle, 21 czerwca, ale znany od początku września kalendarz został w ostatniej chwili wywrócony do góry nogami przez premiera Morawieckiego. „Ostatni dzwonek” to także symboliczne ostrzeżenie, że nie wolno dłużej czekać, bo przyszedł czas na działanie. Nie mamy w Polsce pilniejszej sprawy do załatwienia, niż pogrążona w kryzysie oświata.

O stanie edukacji i perspektywach na przyszłość rozmawiano więc na scenie festiwalowego namiotu i w kuluarach festiwalu. Ciekawą dyskusję z udziałem zaproszonych panelistów poprowadziła dziennikarka Karolina Lewicka. Warto było wysłuchać opinii wybitnych nauczycielek starszego pokolenia, Krystyny Starczewskiej z Warszawy i Laury Paluszkiewicz z Jarocina, a także młodych nauczycielek z Poznania, niezwykle zaangażowanych w ostatni protest, a także w przygotowanie piątkowego wydarzenia, Anny Schmidt-Fic i Agnieszki Jankowiak-Maik. Ciekawe były też głosy innych panelistów, poznańskich uczniów, Janka Bartkowiaka i Wiktora Komisarczyka, a także dwojga nauczycieli akademickich Małgorzaty Dziewulskiej i Krzysztofa Podemskiego. W dyskusji uczestniczył także szef Festiwalu Malta, Michał Merczyński, prywatnie wychowanek Laury Paluszkiewicz z jarocińskiego liceum, rocznik maturalny 1980… A z offu zabrzmiał głos Agnieszki Holland, której także sprawy polskiej szkoły leżą na sercu.

Ale najważniejsze co się w Poznaniu wydarzyło w to piątkowe popołudnie, i zarazem w pierwszy dzień astronomicznego lata, to symboliczne zamknięcie wielkiej akcji Narad Obywatelskich o Edukacji (NOoE). Najpierw więc odbyła się ostatnia debata na 25 stolików (na zdjęciu powyżej). Potem zaś zebrani wysłuchali podsumowania 149 wcześniejszych narad z ust osoby najlepiej poinformowanej, Kuby Wygnańskiego.

Przypomnijmy jednak pokrótce historię: Spotkania NOoE zaczęto organizować dość spontanicznie tuż przed rozpoczęciem kwietniowego strajku nauczycielskiego. Pierwsza z debat odbyła się 1 kwietnia 2019 roku w gościnnych progach warszawskiego Zespołu Szkół Lauder Morasha na Woli. Kolejna – tydzień później w innej niepublicznej szkole, w kierowanym przez Ewę Korulską Liceum Startowa. Od tego się zaczęło, a dalej sprawy potoczyły się szybko.

Pomysłodawcami narad byli nauczyciele, którzy skrzyknęli się na działających w przestrzeni Facebooka grupach „Ja, nauczyciel” i „Protest z Wykrzyknikiem”. Organizowane lokalnie międzyśrodowiskowe spotkania miały zgodnie z ich intencjami być przeciwwagą dla upolityczniony dyskusji o edukacji, przełamaniem monopolu na wygłaszanie opinii, który to monopol przyznali sobie posłowie i urzędnicy ministerialni, w istocie słabo zorientowani w problematyce szkolnej. W rezultacie debaty stały się dopowiedzeniem tego, o czym nie wolno było mówić w postulatach strajkowych: Że protestującym nauczycielom nie chodzi tylko o zarobki i warunki pracy, ale także o godność i prestiż wykonywanego zawodu, o jakość edukacji, o wyciągnięcie szkół z pułapki w jakiej zamknęła je reforma Anny Zalewskiej.

Ramy organizacyjne dla narad zbudowała doświadczona w realizacji podobnych projektów Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” z Kubą Wygnańskim na czele. „Stocznia” przyjęła na siebie też niełatwe zadanie uporządkowania i prezentacji wyników.

Narady ogniskowały się wokół pięciu tematów:

  • czego uczy szkoła i do czego przygotowuje;
  • jak uczyć, wychowywać i motywować do nauki;
  • jaka jest rola szkoły w społeczności lokalnej;
  • jaki wyglądają relacje: nauczyciele – uczniowie – rodzice;
  • jaka jest pozycja nauczycieli oraz jakie są w stosunku do nich oczekiwania,

Przyjęto formułę „world cafe”, w której pięć grup, najlepiej 5-10–osobowych, debatuje przy pięciu stolikach. Po 20 minutach następuje zmiana stolika i tematu. Na swoich miejscach pozostają tylko moderatorzy przypisani do jednego pytania. Czas trwania całej narady to 130 minut. Naradę kończy dziesięciominutowe podsumowanie.

Jest rzeczą zupełnie niezwykłą, że pomiędzy 1 kwietnia a 21 czerwca, czyli na przestrzeni zaledwie 11 i pół tygodnia, odbyło się aż 150 takich spotkań z udziałem ponad 4000 osób. Zgromadzono 2500 ankiet, zanotowano 4600 stwierdzeń i wniosków. Miejsca spotkań to nie tylko wielkie miasta: Gdańsk (16 narad), Poznań i Warszawa (po 13 narad), Łódź (11 narad), ale także kilkadziesiąt mniejszych ośrodków. Najdalej od Warszawy obradowano w… Pensylwanii. Uczestnicy to przede wszystkim nauczyciele (38%), ale także uczniowie, rodzice, samorządowcy i aktywiści społeczni.

Narady Obywatelskie o Edukacji miały dynamikę, która przerosła wyobrażenia pomysłodawców. Potężny materiał jaki przez ten czas zgromadzono został zebrany przez „Stocznię” i podsumowany w Poznaniu przez składającego raport Kubę Wygnańskiego. Niestety nie starczyło czasu na uważne prześledzenie niezmiernie interesującej i profesjonalnie przygotowanej prezentacji. To jest jeszcze przed nami. Wyniki i statystyki wymagają szczegółowszej analizy, na co „Stocznia” potrzebuje jeszcze nieco czasu. Wstępnie była mowa o pełniejszej prezentacji w Centrum Nauki Kopernik, a także na łamach internetu.

Ważne i godne podkreślenia jest to, że ogromna akcja NOoE odbyła się w dużej części bez pieniędzy, dzięki społecznemu zaangażowaniu setek osób, które w ramach własnego czasu zajęły się organizacją debat, użyczały pozostających w ich gestii sal, fundowały napoje dla dyskutantów. Udział tych ludzi, ich zaangażowanie, przesądziły o powodzeniu tego projektu.

I jeszcze na koniec fragment wypowiedzi Kuby Wygnańskiego dla „Gazety Wyborczej”: „Ludzie przyszli, bo są zatroskani, zaniepokojeni, a nawet czasem wkurzeni na to, co dzieje się w szkole i szerzej w systemie edukacji. Tu chodzi o sprawy poważne – chodzi o przyszłość ich dzieci. Udało nam się coś bardzo trudnego – w świecie, którym rządzą emocje, przeszliśmy od emocji do racjonalnej rozmowy.”

Monika Nyka