Narady Obywatelskie o Edukacji (NOoE). Szkoła ma przygotowywać do życia!


Bez kamer telewizyjnych i dziennikarzy codziennych gazet. Za to w sali wypełnionej ludźmi, którym na sercu leży los polskiej szkoły. W poniedziałek, 16 września, Narady Obywatelskie o Edukacji zostały podsumowane. Każdy kogo ciekawią szczegóły może teraz zajrzeć do obszernego raportu końcowego.

Spotkanie w gościnnych progach Centrum Nauki Kopernik poprowadzili Kuba Wygnański i Jerzy Wiśniewski, przy wsparciu innych osób najmocniej zaangażowanych w realizację NOoE, takich jak Zofia Grudzińska, Anna Schmidt-Fic, Marcin Korczyc. Zgromadzeni na sali uczestnicy nie nudzili się ani przez chwilę, choć spotkanie było długie, a zapowiedziany temat, omówienie wyników statystycznych, z pozoru dość nużący…

Nauczyciele wstali z kolan

Na początek mówiono o kulisach całego przedsięwzięcia. O wykluwaniu się pomysłu narad w marcu 2019. Stały za tym pomysłem grupy nauczycieli, jeszcze nieformalne, ale skupiające już tysiące niezadowolonych pracowników szkół.

Te nauczycielskie grupy nabrały wiatru w żagle początku roku 2019, w miesiącach dzielących akcję pracowniczego nieposłuszeństwa z przełomu grudnia i stycznia (słynna „belferska grypa”), od legalnego już strajku zaplanowanego na kwiecień. W okresie przygotowań do tego strajku działacze ruchów „Ja, nauczyciel” i „Protest z Wykrzyknikiem” wystąpili z pomysłem organizacji narad nad stanem edukacji. Z udziałem wszystkich zainteresowanych stron: pracowników szkół, uczniów, rodziców i samorządowców.

Organizowane lokalnie międzyśrodowiskowe spotkania miały być przeciwwagą dla fasadowych „konsultacji” zwoływanych raz po raz przez MEN, poprzedzanych staranną selekcją uczestników, a także swoistego monopolu urzędników ministerstwa na wygłaszanie opinii o sytuacji w szkołach.

Chodziło też o wyciągniecie na światło dzienne i przedyskutowanie kwestii, które ze względu na przepisy nie mogły pojawić się w postulatach strajkowych. Przystępującym do protestu nauczycielom nie chodziło przecież tylko o zarobki i warunki pracy. Niepokoił ich całokształt spraw związanych z edukacją – prestiż zawodu, los uczniów, funkcjonowanie szkół, które w efekcie reformy Anny Zalewskiej znalazły się na równi pochyłej.

Nauczyciele wiedzieli, że warto do dyskusji wciągnąć inne grupy zainteresowane funkcjonowaniem naszej edukacji: rodziców, samych uczniów, samorządowców zawiadujących szkolnictwem.

Przy kawiarnianym stoliku…

O pomoc w zbudowaniu ram organizacyjnych dla narad poproszono Kubę Wygnańskiego, szefa Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”. „Stocznia” podjęła się tego zadania, nie przeczuwając, że przystępuje do ogromnego, rozłożonego na wiele miesięcy projektu. Nikt z organizatorów nie miał zresztą takiej świadomości.

„Stocznia” zaproponowała formułę „world cafe”: pięć grup, najlepiej 5–10-osobowych, debatuje przy pięciu stolikach. Po 20 minutach następuje zmiana stolika i tematu. Na swoich miejscach pozostają tylko moderatorzy przypisani do jednego zagadnienia. Na koniec jest przewidziany czas na podsumowanie ze strony moderatorów. Całość zamyka się w 130 minutach.

Dla pięciu stolików przygotowano pięć zagadnień:

  1. Czego uczy szkoła? Do czego przygotowuje?
  2. Jak uczymy i wychowujemy? Jak motywujemy do nauki? Jakich doświadczeń dostarczamy?
  3. Jaka jest rola szkoły w społeczności lokalnej?
  4. Jaki jest kształt wewnętrznych relacji w szkole: w trójkącie nauczyciele – uczniowie – rodzice?
  5. Jaka jest pozycja nauczycieli? Jakie oczekiwania w stosunku do nich?

Prosty format, łatwe do przetrawienia konkluzje – to były wymogi, które udało się uwzględnić. Potrzebna była jedynie użyczona sala, stoliki i krzesła – w szkole, przedszkolu, domu kultury, czy bibliotece, a czasami nawet pod namiotem, jak podczas poznańskiego Festiwalu Malta. Potrzebni też byli organizatorzy, skłonni wziąć na siebie nie tylko trud skrzyknięcia uczestników, ale także mozół wstępnego opracowania wyników. Dzięki prostej formule brak funduszy przestał stanowić istotną przeszkodę.

Od Lauder-Morasha po poznańską Maltę

Pierwsza narada odbyła się 2 kwietnia 2019, a więc na tydzień przed rozpoczęciem największego w historii strajku polskich nauczycieli. Rolę gospodarza zgodził się pełnić Zespół Szkół Lauder-Morasha na Woli. Kolejna narada miała miejsce tydzień później w innej wyróżniającej się placówce – w prowadzącej klasy gimnazjalne i licealne szkole przy ulicy Startowej.

Ten wkład „na dobry początek” ze strony dwóch warszawskich szkół niepublicznych to nie jest przypadek. Szkoły niepubliczne w pierwszych dniach kwietnia pozostawały w stanie zawieszenia: solidaryzowały się z postulatami kolegów z placówek publicznych, ale jednocześnie wiedziały, że do strajku z przyczyn formalnych nie przystąpią. Narady stały się wentylem. Szansą, żeby zabrać głos w palących kwestiach dotyczących edukacji, stanowiących realny powód zaplanowanego strajku.

W obu szkołach podczas tych dwóch pierwszych narad ważną rolę odegrali uczniowie. Na „Startowej” stanowili oni aż 60% uczestników i przewodniczyli stolikom. Dla tych uczniów – mimo, że w swoich szkołach są dużo częściej dopuszczani do współdecydowania, niż ich koledzy ze szkół publicznych – ta formuła wspólnego debatowania wraz z z nauczycielami i rodzicami to było niezwykłe doświadczenie. Podkreślały to w Centrum Nauki Kopernik Iga Kaźmierczak (Lauder) i dyrektor Ewa Korulska („Startowa”), wspominając wydarzenia z początku kwietnia.

Kula śnieżna ulepiona podczas dwóch pierwszych narad zaczęła się toczyć. Dynamika wydarzeń w kolejnych tygodniach przerosła wyobrażenia organizatorów. Stało się tak mimo kompletnego braku wsparcia ze strony mediów (to milczenie mediów trwa zresztą po dziś dzień). To atmosfera strajkowa sprawiła, że pojawiła się silna potrzeba rozmów o sprawach funkcjonowania szkół. Nie tylko w pokojach nauczycielskich. Tam akurat kwiecień był miesiącem niekończących się dysput. Ale w szerszym gronie – bo o edukacji zaczęli myśleć także inni członkowie szkolnych społeczności.

Potrzeba wspólnej rozmowy sprawiła, że pomiędzy 2 kwietnia a 21 czerwca, czyli na przestrzeni zaledwie 11 i pół tygodnia, odbyło się około 150 narad z udziałem 4000 osób. Ostatnia, wieńcząca dzieło narada miała miejsce w pierwszy dzień astronomicznego lata, 21 czerwca, na poznańskim Placu Wolności, podczas Festiwalu Malta.

Zgromadzono 2500 ankiet, zanotowano 4600 stwierdzeń i wniosków. Nie wszystkie z przeprowadzonych narad zostały podsumowane sprawozdaniami. Z braku tych materiałów raport końcowy mógł objąć tylko połowę narad. Ale nawet te nieopisane zostawiły po sobie ślad w ludzkich głowach.

Uczestnicy spotkania w Centrum Nauki Kopernik w trakcie dyskusji. Przy mikrofonie poznańska matematyczka,  Anna Schmidt-Fic, nauczycielka z Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego. Zdjęcie autorki.

Nie tylko Warszawa, nie tylko nauczyciele

Geografia spotkań – mówił o niej Kuba Wygnański. Przodujące województwa to mazowieckie, wielkopolskie, pomorskie i łódzkie. Ale miejsca narad to nie tylko wielkie miasta: Gdańsk (16 narad), Poznań i Warszawa (po 13 narad), Łódź (11 narad). To także kilkadziesiąt mniejszych ośrodków. Warszawa, która zapoczątkowała cykl NOoE zwolniła tempo, ustępując pola innym ośrodkom. Najsłynniejsze warszawskie szkoły publiczne (Czacki, Batory, Staszic) przeprowadziły narady u siebie dopiero, po zawieszeniu strajku i przeprowadzeniu egzaminów maturalnych.

Uczestnicy to przede wszystkim nauczyciele (38%), rodzice (28%), uczniowie (25%), a także samorządowcy i aktywiści społeczni.

Ponieważ Narady Obywatelskie o Edukacji rozrosły się, problem stanowiło przetrawienie ich wyników. Ten obowiązek wzięła na siebie „Stocznia”, która doprosiła do współpracy dwoje ekspertów w dziedzinie edukacji – Zofię Grudzińską i Jerzego Wiśniewskiego. Praca nad wynikami i ich interpretacją zajęła kilka miesięcy, ale końcowy efekt jest imponujący.

Powstało wzorcowe opracowanie – obszerny raport końcowy. Zachęcam do sięgnięcia do tej publikacji. Dobrze się ją czyta. Szczupłe ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na zasygnalizowanie nawet części spraw omówionych w raporcie i przetkanych tam celnymi cytatami wyjętymi z wypowiedzi uczestników NOoE z różnych stron Polski.

Przygotować do życia

Główna rekomendacja narad mówi o tym, że szkoła powinna przygotowywać do życia. Chodzi tu o budowanie kompetencji uczennic i uczniów, które pozwolą im dokonywać dobrych wyborów dotyczących dalszego kształcenia, ścieżki zawodowej, aktywności obywatelskich. Chodzi o kompetencje społeczne: umiejętność pracy w zespole, dogadywanie się z innymi ludźmi. Chodzi o nawyki samokształcenia, umiejętność wyszukiwania i krytycznej selekcji informacji. To są sprawy, o których w większość szkół nie pamięta. Na przeszkodzie stoją oczywiście stare nawyki – „paznokciowa” metoda nauczania w oparciu o podręcznik. Brakuje też czasu i przestrzeni, by nauczyciel mógł się porwać na unowocześnienie metod pracy. Skutecznie przeszkadza narzucona szkole zbyt obszerna podstawa programowa, która wymusza pospieszne wtłaczanie do głów uczniów wiedzy. Króluje nauka pamięciowa zamiast praktycznych ćwiczeń, szukania rozwiązań, uczenia się na własnych błędach.

W trakcie narad wiele mówiono o konieczności modernizacji pracy – zmianie sposobu prowadzenia lekcji, oceniania i motywowania uczniów. O konieczności przywrócenia autonomii nauczycielowi, poczucia, że cokolwiek od niego zależy.

Kuba Wygnański ukuł nawet nowy termin. Jego zdaniem edukacja powinna być nadążna. To znaczy nauczyciel powinien podążać za uczniami, uwzględniać ich zainteresowania, pasje, cele, które sobie stawiają. Oraz oczywiście zmiany zachodzące w otaczającym świecie.

Szkoła, aby mogła się urodzić na nowo potrzebuje autonomii dla swoich pracowników. Szkoła potrzebuje też młodych kadr. Uczestnicy narad mówili o przeszkodach: krzywdząco niskich płacach, odchodzeniu z zawodu wartościowych nauczycieli, pracy na dwa etaty, dzieleniu godzin między kilka szkół. To wszystko są okoliczności, które szkodzą jakości edukacji.

Wrogiem nauczycieli jest też panosząca się w szkołach biurokracja. Nauczyciele przestali cieszyć się edukacją – rezygnują z tego co było w ich pracy najwartościowsze: z prowadzenia kół zainteresowań, organizowania nieszablonowych wycieczek i wyjść poza szkołę, organizacji warsztatów.

Nauczycieli przerastają też niektóre problemy wychowanków: kłopoty w funkcjonowaniu w grupie, poważne kryzysy psychiczne, epidemia depresji. Problemy te będą się nasilać w związku z zagęszczeniem uczniów w klasach i w szkołach. Brakuje dostatecznego wsparcia ze strony pedagogów i psychologów szkolnych, których jest zwyczajnie za mało.

Szczypta optymizmu

Sceptycy wskazują, że wiele wniosków i postulatów, które znalazły się w raporcie, wypływało już wcześniej. Część wyników można było z góry przewidzieć. Wiele z nich uwzględniały wcześniejsze opracowania ekspertów.

Siłę NOoE stanowi jednak poddanie tych kwestii szerokiemu osądowi społecznemu. Organizatorzy narad podkreślają, że wartością samą w sobie było stworzenie ludziom w ich bliskim otoczeniu pola do rozmowy o edukacji. Kuba Wygnański nazywa to „kontaktem białkowym”, którego nam tak bardzo brakuje.

Końcowe wnioski z narad wskazują, że dla realizacji części postulatów nie trzeba wcale decyzji ministerialnych – o lepsze rozwiązania mogą zabiegać szkoły za zgodą samorządów. To optymistyczna wiadomość.

Niezmiernie cieszy, że kilka osób obecnych na spotkaniu mówiło o kontynuowaniu narad w swoim środowisku. Mocno wybrzmiał głos burmistrza Dąbrowy Górniczej, Marcina Bazylaka. Pan Prezydent , który był uczestnikiem narad, na listopad zaplanował w swoim mieście dużą konferencję o sprawach edukacji. Ma nadzieję, że na jego terenie uda się oddolnie zmieniać szkoły, zgodnie z tym, o czym mówiono podczas narad.

Samo spotkanie w Centrum Nauki Kopernik też zakończyło się optymistycznie – deklaracją, że obecni na sali, mimo dotychczasowych niepowodzeń, nie odkładają broni i będą dalej zabiegać o poprawę funkcjonowania polskich szkół. W wyznaczeniu kierunków z całą pewnością pomoże oddany do ich rąk raport NOoE, efekt zbiorowego wysiłku wielu osób, którym należy się wdzięczność. To wielka praca, nie powinna się zmarnować. Dzięki tej pracy, a także dzięki z pozoru bezowocnym nauczycielskim protestom, dziś, we wrześniu 2019, mamy szerszą świadomość mankamentów naszych szkół i dlatego jesteśmy w innym miejscu, niż byliśmy pół roku temu.

Monika Nyka