Deforma edukacji. Część II. Próby zablokowania.

Od momentu ujawnienia zamiarów MEN w dniu 27 czerwca 2016 w Toruniu temat reformy należał do najżywiej dyskutowanych na łamach mediów społecznościowych. Trzeba przyznać, że opinia publiczna była podzielona. Z sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) przeprowadzonego w październiku 2015 roku wynikało, że 58,9% ankietowanych jest za zniesieniem obowiązku szkolnego dla sześciolatków i aż 67,9% Polaków chce likwidacji gimnazjów . Rok później w badaniu zrealizowanym przez ten sam ośrodek 48,3% Polaków źle oceniało zapowiadaną reformę edukacji, jednak niewiele mniej – 47,7% – uważało, że wprowadzenie zmian będzie korzystne.

Reformie sprzeciwiali się rodzice – przede wszystkim ci, którzy zdążyli poznać pracę gimnazjów, oraz rodzice dzieci ze starszych klas szkoły podstawowej, najmocniej zagrożonych złymi skutkami planowanych zmian. W obronie gimnazjów stawali często ich absolwenci – głosy tej grupy były dobrze słyszalne w mediach społecznościowych. Przekład takiej wypowiedzi stanowi głos dawnej uczennicy prowincjonalnego gimnazjum, która po latach wysoko ocenia rolę tej szkoły, która stanowiła ważny etap w jej drodze ku odległemu od domu dobremu liceum i ku studiom na Uniwersytecie Warszawskim. (zobacz artykuł: Wspomnienia prowincjonalnej gimnazjalistki)

Ważną grupę krytyków reformy stanowili nauczyciele. Pracownicy gimnazjów byli narażeni na zarzut, że powoduje nimi chęć obrony własnych interesów. Jednak reformę często postrzegali źle także jej pozorni beneficjenci – nauczyciele szkół podstawowych i średnich. Ważnym sygnałem był krytyczny list wystosowany w październiku 2016 przez dyrektorów 80 mazowieckich szkół średnich skupionych w Stowarzyszeniu Dyrektorów Szkół Średnich. Czytamy w nim: „Polska szkoła po tej reformie stanie się skostniała, staroświecka. Apelujemy do władz o wstrzymanie szkodliwych dla uczniów zmian w oświacie.” (Gazeta Wyborcza: PiS-owska reforma oświaty. Protest 80 dyrektorów liceów z Warszawy)

Przeciw planom szybkiej zmiany struktury szkół występował też Związek Nauczycielstwa Polskiego, który koordynował akcje strajkowe, pikiety i manifestacje. Największe rozmiary przybrała manifestacja w Warszawie pod hasłem „Nie dla chaosu w szkole”, zorganizowana w dniu 19 listopada 2016 z udziałem co najmniej 30 000 osób, w tym bardzo wielu grup nauczycieli i samorządowców spoza Mazowsza. 31 marca 2017 roku, Związek Nauczycielstwa Polskiego zorganizował strajk nauczycieli, w którym uczestniczyło 37% szkół w skali kraju.

Plany przeprowadzenia w krótkim czasie reformy systemu edukacji budziły niepokój w kręgach nauczycieli akademickich, ekspertów, naukowców, autorów badań, których wynikami śmiało manipulowano w MEN. Na początku grudnia 2016 swoje krytyczne stanowisko wypracowała Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Wskazano w nim między innymi na liczne nadużycia twórców reformy, w tym na powoływanie się na opinie wyższych uczelni, jako argument za przeprowadzeniem reformy. 13 grudnia 2016 stacje telewizyjne pokazały emocjonalne wystąpienie profesora Iwa Biruli Białynickiego, nestora polskich fizyków. Swoje krytyczne opinie formułowali nawet eksperci, którzy zdecydowali się na współpracę z resortem Anny Zalewskiej. Autor nowej podstawy programowej z matematyki, dr hab. Wojciech Guzicki, udzielił wywiadu, w którym nie krył zatroskania o los edukacji matematycznej po likwidacji gimnazjów. (Gazeta Wyborcza: Reforma edukacji PiS. Dr Guzicki: Niech reformatorzy szkół zajmą się ściąganiem)

Szerokim echem odbiły się wystąpienia profesora Mirosława Handkego, ministra edukacji w rządzie Jerzego Buzka, który stał za poprzednią reformą systemu edukacji. W wywiadzie przeprowadzonym przez Justynę Suchecką dla „Gazety Wyborczej” profesor Handke powiedział: „Obóz, na który głosowałem, tak mi bliski światopoglądowo, nie potrafi zrozumieć, jak wielki błąd popełnia. Przegrywam z powodów czysto politycznych, a nie merytorycznych – reforma z 1999 r. się sprawdziła.” (Gazeta Wyborcza: Kontrreforma edukacji PiS się wywróci. A rodzice im jej nie wybaczą)
Poważne zastrzeżenia wysuwały także inne środowiska uważane za intelektualne zaplecze PiS, na przykład Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego (Dominika Hofman, Mikołaj Herbst, Barbara Strycharczyk, Sylwia Sysko-Romańczuk, 14 października 2016).

Ruchy społeczne przeciw reformie

Przeciwnicy reformy szybko dostrzegli, że muszą współdziałać . Na czoło wysunęły się dwa ruchy społeczne – Koalicja „NIE dla chaosu w szkole” oraz „Rodzice przeciwko reformie edukacji”. W pierwszym roku istnienia oba ruchy skoncentrowały się na walce o powstrzymanie zapowiedzianych przez MEN zmian. Do najważniejszych przedsięwzięć należała szeroko zakrojona akcja zbierania podpisów pod wnioskiem do Sejmu o przeprowadzenie referendum. Podpisy zbierali również działacze partii politycznych, członkowie ZNP, KOD, samorządowcy. Koalicja „NIE dla chaosu w szkole” oraz „Rodzice przeciwko reformie edukacji” to także współorganizatorzy dużych manifestacji, m.in. tej z 19 listopada 2016 w Warszawie. (…)

Jeszcze przed wprowadzeniem reformy w życie nagłaśnianiem jej negatywnych skutków zajmowali się również uczestnicy innych ruchów społecznych, takich jak Zatrzymać Edukoszmar z Gdańska, Poznańskie Forum Rodziców i Rad Rodziców, Forum Rad Rodziców z Krakowa, Rodzice z Zielonej Góry. Koordynowały one m.in. akcję nieposyłania dzieci do szkół każdego 10-go dnia miesiąca, która największe rozmiary przybrała 10 marca i 10 kwietnia 2017. Rodzice aktywnie wspierali także strajk nauczycieli z 31 marca 2017.

Omawiając społeczne reakcje na reformę trzeba wspomnieć o działaniach, które podejmowali Rzecznik Praw Dziecka i Rzecznik Praw Obywatelskich, dopingowani zresztą napływającymi do nich listami od obywateli. Obaj rzecznicy kierowali na ręce Anny Zalewskiej pytania dotyczące niepokojących aspektów reformy i jej skutków prawnych dla społeczności szkolnych. Do najważniejszych należały wystąpienia Rzecznika Praw Dziecka z 30 października 2017, 30 listopada 2017 i 11 kwietnia 2018, oraz wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich z 24 listopada 2017 i 11 grudnia 2017, 14 maja 2018 i 16 sierpnia 2018. (Rzecznik Praw Dziecka: RPD pisze do MEN ws. reformy edukacji)

Referendum

Krytyczne wobec planów reformy głosy były ignorowane i marginalizowane, nie powiodła się też próba nakłonienia prezydenta Andrzeja Dudy, by nie składał podpisu pod nową ustawą. Ostatnią próbą zablokowania reformy był skierowany do Parlamentu wniosek o przeprowadzenie ogólnopolskiego referendum. Akcja zbierania podpisów, która trwała zaledwie 2,5 miesiąca, dzięki zaangażowaniu wielu osób i organizacji była owocna. Pod wnioskiem złożono 910558 podpisów. Zbieranie podpisów stało się okazją do szerszego niż wcześniej informowania zwolenników likwidacji gimnazjów jakie będą skutki wdrożenia zmian. Liczba przeciwników przeprowadzenia reformy od grudnia 2016 do kwietnia 2017 wzrosła z 44 do 60%.

20 kwietnia 2017 Komitet Referendalny złożył w sejmie wniosek i pudła wypełnione podpisami. Wniosek wylądował jednak w sejmowej „zamrażarce”. Po dwóch miesiącach, gdy w środku wakacji trafił pod obrady, uniemożliwiono jego prezentację jednej z inicjatorek przeprowadzenia referendum, przedstawicielce ruchu „Rodzice przeciw reformie edukacji”, Dorocie Łobodzie. Po długiej debacie wniosek o przeprowadzenie referendum w sprawie reformy edukacji został skierowany do komisji ustawodawczej, po czym 20 lipca 2017 roku sejm głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości odrzucił uchwałę o zorganizowaniu referendum. Posłużono się argumentem, że na referendum jest już za późno, ponieważ reforma edukacji już się rozpoczęła. Przetrzymanie a następnie odrzucenie wniosku podpisanego przez blisko milion obywatelek i obywateli trzeba odczytywać jako gest złej woli i lekceważenia ze strony sejmu. (Onet: Ponad 910,5 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum ws. reformy edukacji, TVN24: Większość Polaków odrzuciłaby reformę edukacji w referendum)

Dodaj komentarz